Koszulka ze Stoperanu

tumblr_npg9vf7AOe1qfirfao1_1280

W tym roku otaczająca mnie czasoprzestrzeń stwierdziła, że skoro tak bardzo nie lubię wesołych miasteczek i nagłego przyspieszania w czasie jazdy samochodem, to zamieni moje życie w ciągle przyspieszający samochód w wesołym miasteczku. W którym brakuje śrubek. I nie ma hamulców. I nie da się wysiąść. I zamknąć oczu. I kupić innych żelek niż anyżowe.

(Matko jedyna, ale teraz przegięłam z tymi żelkami.)

W każdym razie w tym roku zmieniło się u mnie tak wiele rzeczy, że gdyby nie to, że rano po przebudzeniu cały czas wyglądam jak wypłosz, a włosy na nogach wciąż rosną mi 4 razy szybciej niż u normalnych ludzi, to pomyślałabym, że trafiłam do jakiegoś nowego wcielenia!

Chcecie wiedzieć, co mnie tak szokuje? Chcecie? To patrzcie:

  • nauczyłam się prowadzić samochód i już tylko co trzecia osoba na świecie uważa to za niebezpieczeństwo dla Ziemi,
  • w końcu wsiadłam do samolotu i nie dostałam ataku paniki, aczkolwiek naprawdę miałam ochotę klaskać po wylądowaniu (nie dla pilota, zwariowaliście? Dla siebie samej!),
  • 2 tygodnie temu wyszłam za mąż i, jak dotąd, użyłam słowa „mąż” ok. 7 tysięcy razy w myślach i ok. 4,5 raza (w tym raz podczas składania przysięgi w kościele) werbalnie,
  • po 7 latach w Krakowie, zmieniłam miasto zamieszkania i teraz, oprócz kotów i lisów, muszę zaprzyjaźnić się z koziołkami, a póki co mam sprawdzone tylko kozy,
  • pokochałam brokat (coraz mniej mi się to podoba, bo wczoraj prawie kupiłam cekinową bomberkę w Lidlu, co byłoby niedopuszczalne, ponieważ to nowa kolekcja i jeszcze nie zdążyli jej przecenić),
  • kupiłam krem BB i dziś po raz pierwszy go użyłam – nie ma praktycznie żadnej różnicy pomiędzy tym co było, a tym co jest, więc na chwilę obecną jest to mój ulubiony kosmetyk ex aequo z pastą do zębów i matową szminką z Golden Rose, która to, proszę bardzo, zaginęła w akcji po weselu, więc nie wiem dlaczego niby miałabym sobie nie pomyśleć, że wyjechała w podróż poślubną ze spinkami do makietów I LOVE MY WIFE, które wybierałam Łukaszowi jakieś 5 dni i których ostatecznie nie założył, bo jego koszula ślubna stwierdziła, że będzie sobie miała guziki, a nie jakieśtam dziury na spinki. Dzięki, kurnia!
  • zdecydowałam się umyć całe mieszkanie magiczną gąbką z Rossmanna, która okazała się służyć trochę do czegoś innego niż myślałam, a mianowicie do samodzielnej zmiany koloru ścian bez użycia farby. Jeszcze nie wiem, czy to jej zaleta, czy wada.

No, w każdym razie wstałam rano i pomyślałam, że dziś naprawdę jest dobry moment, żeby wrócić do pisania. To jestem! I siedzę sobie w koszulce ze Stoperanu (nawet jakbyście patrzyli na nią sto lat i kminili tysiąc, to byście się nie skumali że mam ją właśnie stąd! 100% bawełna, panie!), mam na sobie krem BB, którego nie widać i za chwilę lecę na otwarcie Bubble Love Poznań!

Zapomniałam, jak tu fajnie!

sign